Kredyty i niepewność związana z pandemią

Kredyty i niepewność związana z pandemią

Pewna część z nas nie ma złudzeń, czyli kolejne miesiące przynajmniej tego częściowego blokowania gospodarki przyniosą wyższą inflację, a takowa w rzeczywistym stopniu wpłynie na wysokość rat kredytów i na oprocentowanie kredytów i pożyczek ratalnych. Tego typu pojmowanie tych zależności wynika z tego, że niektórzy z nas raczej się nie łudzą i nie ufają obietnicom polityków dotyczących tego, że po tej najwyższej fali wszystko szybko zacznie wracać do normalności. Tak się niestety nie stanie, bo prawdą jest to, że gospodarka nie powróci do stanu sprzed okresu pandemii w ten miesiąc lub dwa, bo to jest raczej niemożliwe i dlatego póki co oprocentowanie kredytów trzyma się na tym dość wysokim poziomie.

Ludzie łudzący się.

Jakaś część z nas rzecz jasna się łudzi w sensie finansowym i rzecz jasna nie ma w tym nic dziwnego, bo wielu nie ma tego wyższego ekonomicznego wykształcenia i co równie ważne ufamy zapewnieniom polityków dotyczącym tego, że szczyt inflacji przypadnie na te miesiące, a trzy lub cztery miesiące później inflacja powróci do stanu z roku 2019. Tego typu wiara jest raczej nie wskazaną i co równie istotne ona jest raczej dowodom na naszą naiwność. Mowa tu o tym, że dane ukazywane w państwowych stacjach telewizyjnych ukazują malejącą inflację, choć rzeczywiście ta inflacja rośnie. Tego typu prognozom do pewnego stopnia może ulec kierownictwo pewnych banków, ale raczej nie tych międzynarodowych, bo one maja dostęp do pewniejszych danych i co równie ważne szybko te dane znajdują odzwierciedlanie w oprocentowaniu kredytów i w tym jakim osobom te banki udzielają tych kredytów od 50 000 zł w górę. Banki lokalne też sugerują się działaniami sporych banków międzynarodowych, czyli upodobniają własną ofertę do ich oferty. Te mniejsze banki mogą się nawet zdecydować na wchłonięcie przez większy bank, bo w trudnym okresie to ratuje ich finanse. Problem tkwi tylko w tym, że ludzie nie oczytani nie analizują tego typu wydarzeń.

Inne wzmianki o złudzeniach ludzi.

Doskonale wiadomo o tym, że jakaś część z nas łudziła się co do tego, że obietnice polityków są prawdziwymi i pandemia, która zaczęła się w marcu roku 2020 już nie wróci na jesień tego samego roku. Problem tkwi jedynie w tym, że ograniczenia gospodarcze powróciły jesienią i trwały aż do chwili w której to zaczęło się robić znacznie cieplej w roku 2021. Dlatego dość wielu z nas przestało ufać tym zapewnieniom polityków, bo zaczęły się nam wydawać jedynie tą teoretyczną gadką, sposobem na oczarowanie nas przed kolejnymi wyborami. Tak właśnie do tego typu spraw podchodzą politycy. Oni nie przejmują się tym, jak bardzo podskoczy nam oprocentowanie kredytu, który spłacamy. Nie interesuje ich też ta galopująca inflacja. Jedyne co ma dla nich kluczowe znaczenie to wygrana w kolejnych wyborach i spełnienie obietnic wobec stałego elektoratu i to w dodatku tylko po części. jakaś część ludzi, czyli nawet tacy z wyższym wykształceniem dają się nabrać na tego typu obietnice, ale istnieją też i tacy, którzy są przedsiębiorcami i na własnym portfelu odczuwają te negatywne skutki nieudanych reform. Ktoś taki zapewne uczyni wiele, po to by dalej móc spłacać kredyty.

Blokowanie gospodarki.

Pandemia sprawiła, że wielu właścicieli restauracji na samym początku walki z wirusem zajęło się dostarczaniem jedzenia na wynos, a potem rzecz jasna nawet się wstrzymywało z oficjalnymi działaniami. Mowa tu o tym, że tacy ludzie wstrzymali się z tym płaceniem podatków, zawiesiło firmę i żyli z oszczędności. Strategia tego typu pomagała jakiś czas, ale jeśli taki właściciel restauracji miał na głowie kredyt lub pożyczkę ratalną z rosnącymi odsetkami, to nie mógł nie działać przez niemal rok. Właśnie ze względu na tę przyczynę jakaś część z nas sprzedała samochody i inne wartościowe przedmioty, po to by radzić sobie z kredytami. Nie mniej jednak tego typu działania nie pomagają, bo ten wirus nadal istnieje i mutuje w nowe odmiany, które mogą być znacznie groźniejszymi od tej pierwotnej. Trudno powiedzieć jak źle może być za miesiąc lub za dwa, ale sytuacja może się pogorszyć, a konkretniej blokowanie gospodarki może być opcją pewną do połowy maja roku 2022 i tego samego roku to blokowanie gospodarki powróci przed początkiem października. Taki wygląd wydarzeń jest tym bardzo prawdopodobnym i dlatego jakaś część ludzi oczytanych szykuje się na ogłoszenie upadłości własnej restauracji i do tego wyjazdu na kontrakt, po to by dalej móc spłacać kredyt.

Dodatkowe problemy.

Nie da się ukryć tego, że w tej całej pandemii, blokowaniu gospodarki i rosnącej inflacji ludziom spłacającym kredyty z rosnącym oprocentowaniem trafiają się też dodatkowe problemy. Mowa tu konkretnie o tym, że zwyczajni ludzie raz na jakiś czas łamią rękę lub nogę, choćby na tych oblodzonych schodach w parku. Sytuacje tego typu dotyczą też i tych, którzy wrócili z kontraktu po to by wypocząć za kilka tygodni jadą ponownie. Osoby tego typu zazwyczaj są silnymi, ale problemów tego rodzaju rzecz jasna nie brakuje i co równie istotne rodzina nie zawsze pomaga w tego typu sprawach, bo nawet i bliska rodzina nie zawsze może. Problem o kluczowym znaczeniu tkwi tez i w tym, że ta pandemia odmieniła życie wielu z nas i właśnie dlatego nie pomagamy kuzynowi, który złamał nogę i mieszka jakieś trzysta metrów dalej, bo pomoc tej osobie uznajemy rzecz jasna za zbędną. Wyraźniej dostrzegamy własne problemy i to boli rodzinę, ale sytuacja ta zapewne ulegnie pogorszeniu. Mowa tu o tym, że inflacja rośnie, wraz z nią zmienia się nasze podejście do spraw rodzinnych i do członków naszej rodziny, którzy ucierpieli w nieciekawych zdarzeniach.

Inflacja.

Wielu z nas słyszało o tej tarczy antyinflacyjnej i wielu z nas myśli, że te działania dadzą ten pozytywny skutek. Mowa tu konkretnie o tym, że oprocentowanie kredytów stanie się mniejszym i podobnie będzie z inflacją. Jednak jest i między nami także i pewna część osób dobrze znających realia. Osoby te raczej nie liczą na to, że realia się poprawią, bo słyszeli już dziesiątki obietnic najważniejszych polityków w kraju i na świecie o tym, że ta konkretna pandemia się kończy. Prawda natomiast okazywała się taką, że pojawiała się nowa mutacja wirusa, blokowanie gospodarki powracało, a wraz z nim rosnąca inflacja i rosnące oprocentowanie kredytów. Takie realia, które nieustannie powracają i dobijają nas nie tylko w tym sensie finansowym. Istotnym jest i to, że takie realia nie znikają teraz kompletnie i jeśli takie blokowanie światowych gospodarek potrwa jeszcze trzy lub cztery lata, to inflacja urośnie do znacznego poziomu, a wraz z nią podskoczy do góry też i to oprocentowanie kredytów, bo inflacja to spadek wartości pieniądza. Ze spadkiem tym banki muszą sobie jakoś radzić i dlatego podwyższają oprocentowanie. Nie tylko po to by zarobić, ale też i po to by uchronić innych klientów.

Ludzka psychika.

Ta cała pandemia, kolejne mutacje wirusa i rosnąca inflacja powiązana ze wzrostem oprocentowania kredytów bardzo źle wpływa na psychikę wielu z nas. Mowa tu konkretnie o ludziach, którzy już mają kredyt w banku i na dokładkę działają w branży gastronomicznej. Jeśli po dwóch latach trwania tego kryzysu związanego z pandemią nadal są w tej branży, to ich sytuacja finansowa nie jest zbyt wesołą. Kluczowe znaczenie ma też i to, że psychika tych osób też nie jest w tym najlepszym stanie, bo z finansami w ich rodzinach jest nieciekawie i sprzeczki z pieniędzmi w tle stały się rzecz jasna tą dość nieciekawą normą. Jakaś część ludzi potrafi znieść tego typu skrajne emocje związane z trudnym rodzinnym życiem, ale nie każdy tak ma. Pewni ludzie częściej miewają te stany lękowe i ciśnienie częściej im skacze i to tylko ze względu na to, że w telewizji zobaczą informację o tym, że inflacja podskoczyła i co równie ważne taka wiadomość to dla ludzi o słabym sercu potwierdzenie tego, że będzie gorzej. Stanie się tak bo rosnąca inflacja to spadająca wartość pieniądza, czyli też podskakujące oprocentowanie rat kredytów. Uświadamianie sobie tych prawd źle wpływa na osoby o słabym sercu.

Rodzina.

Rodzina to też i ta rodzinna presja na głowę rodziny, czyli na przedsiębiorcę, który jakoś sobie radzi z rosnącą inflacją i ze spłacaniem kredytu, którego oprocentowanie podskakuje. Problem tkwi jedynie w tym, że radzenie sobie z tego typu czynnikami to dla każdego nieco inna sprawa. Jedni jakoś od tych problemów uciekają, choćby tak tymczasowo, ale już inni walczą z nimi dosłownie cały czas. Znajda się też i tacy, którzy znajdują ukojenie w jakimś rodzaju przyjemności. Jednym słowem patentów na radzenia sobie z tymi rodzinnymi sprzeczkami dotyczącymi spłacania rat kredytów jest wiele. Nie każdy z tych patentów można śmiało uznać za dość elegancki, ale wielu z nas myśli prosto, czyli jeśli coś na dłuższą metę pomaga to warto tę metodę stosować, nawet jeśli innym się średnio podoba. Istotnym jest też i to, że każdy z nas potrzebuje innej ilości tych pozytywnych wrażeń, które faktycznie pomagają. Jednemu przedsiębiorcy wystarczy godzina pozytywnej stymulacji na tydzień, a innemu jedna na miesiąc.

Kolejne ważne wzmianki.

Banki tez się do pewnego stopnia starają ułatwić sytuację swoim klientom, czyli rozbijają raty na większą ilość tych mniejszych, po to by nie dobiło ich oprocentowanie, wtedy gdy inflacja wciąż rośnie. Mowa tu dokładnie o tym, że jeśli restauracja klienta ogłosi upadłość, to nie będzie dalszego spłacania kredytów na firmę. Sytuacji tej banki wolą uniknąć, bo to rzecz jasna coś bardzo złego. Jednym słowem lepiej jeśli klient spłaca kredyt wolniej, bo im więcej spłacanych kredytów, tym mniej problemów innego rodzaju, a te inne problemy dodatkowe mogą być zaskakująco groźnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.